Piotr Lewandowski
Lightworkers
01-05.06.2025
Ciężko jest opisać bycie, a w szczególności bycie z kimś. To co ukrywa się w ciele, bywa nieuchwytne, często zawiera się w gestach, w czystej obecności. Gdy zapada zmrok, nie jesteśmy siebie w stanie dostrzec, ale wciąż wiemy, że jesteśmy razem. Przyjęło się, że droga prowadząca ku światłu, to podróż ku oświeceniu. Jeśli obejmę coś spojrzeniem – poznam to, jeśli coś poznam – to zrozumiem. Kultura Zachodu na stałe zagarnęła na swoją korzyść promienie słońca i jego ciepło, utożsamiając je z intelektualnym poznaniem. Rozum wyparł na margines zmysłowość ciała, jego mięsistość i relacyjność.
Lightworkers to zaaranżowana przez Piotra Lewandowskiego sytuacja doświadczeniowoartystyczna w przestrzeni Rodriguez Foundation, która dekonstruuje zakodowaną w kulturze zachodu symbolikę światła. Przestaje ono być czymś zewnętrznym, odległym od człowieka. W interpretacji artysty wynika bowiem z samego bycia.
Główny element ekspozycji to prezentowany przestrzennie performance dokamerowy.
Światło migocze między opuszkami palców, rozprasza się na skórze, wychodzi z ludzkiego środka. Stanowi medium, które wydobywa się ze swojej cielesnej powłoki, znajdując miejsce ujścia. Osoby performerskie czynią z niego nośnik znaczeń zastępując w ten sposób tradycyjną komunikację. Duńsko-islandzki artysta Olafur Eliasson zauważył, że to właśnie światło pozwala jednostkom na kolektywne doświadczanie przestrzeni, gdyż integruje naszą percepcję i towarzyszy z ukrycia każdej wytworzonej relacji1. To trudne opisać dotyk ciała, tym bardziej dotyk światła. Muska ono skórę bądź wydobywa się z trzewi performerów. Jest w tym pewien dyskomfort – czy każdy z nas jest zdolny do emanacji światła? A właściwie, do dokonania aktu unaocznienia własnej obecności?
Pozostałe prezentowane obiekty na wystawie służą pogłębieniu immersji osób odbiorczych. 400 lux to okrąg reagujący na natężenie dźwięku wykrywanego w przestrzeni galerii. Im jest większe, tym mocniej widoczna jest kolektywnie wytwarzająca je wspólnota. 400 luksów stanowi bowiem wartość natężenia światła, której odpowiadają wschody i zachody słońca przy bezchmurnym niebie. To co naturalne, ponownie wraca do ludzi, to oni są sprawcami rozbłysku. Na oknie umieszczono natomiast instalację site-specific, która transformuje zewnętrzne promienie słońca i dostosowuje je do warunków przestrzennych galerii, czyni je widocznymi. 1 Eliasson O, Olafur Eliasson: Life in Space 3, pod red. Engberg-Pedersen A., Kragelund C., Studio Olafur Eliasson, Dornbirn 2008.
Najważniejsza jednak jest obecność odbiorców, którzy zostają wrzuceni w przestrzeń, która niczego nie wymaga. We współczesnej duchowości termin „Lightworkers” oznacza osoby „pracujące ze światłem” jako energią, dążąc do uzdrowienia i przemiany świadomości. Jak twierdzi artysta: “współczesna kultura i sztuka, właśnie dlatego jest tak interesująca, ponieważ dowodzi, że możliwe jest stworzenie przestrzeni wrażliwej zarówno na indywidualizm jak i zbiorowość. Chodzi o przyczynowość i konsekwencje, o to jak łączymy myślenie i działanie. Co znajduje się pomiędzy tymi czynnościami? Według mnie to doświadczenie, które obdarzone jest odpowiedzialnością. Doświadczając stajemy się częścią świata, a mając w nim udział, współdzielimy odpowiedzialność.” Można więc powiedzieć, że mit platońskiej jaskini upada - światła nie szuka się na zewnątrz, lecz wewnątrz. Wystarczy do tego współbycie, które wyjawi, że prawda tkwi w naszej bliskości.
Tekst kuratorski: Monika Czyżniewska
Wystawa dyplomowa realizowana pod opieką dr hab. Konrada Kuzyszyna
Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu, Wydział Fotografii
Projekt dofinansowany z budżetu Miasta Poznania